Witam !

Cześć wszystkim czytelnikom !
Jestem Autorką tej książki i dziękuję za zaglądnięcie na tę stronę, bo każdy czytelnik się liczy. Jeżeli wam się spodoba, bądź macie jakieś uwagi co do tekstów, rozdziałów, to piszcie w komentarzach, bądź na moją skrzynkę pocztową. Każdy komentarz i wiadomość przeczytam i odpowiem. Proszę jedynie o nie kopiowanie treści, czy pomysłu, bo w końcu nie wymyślam tego od tak, trochę nad tym pracuje, aż w końcu urodzi się pomysł.

Bo każdy czytelnik się liczy !
Autorka

czwartek, 29 marca 2012

Rozdział 20 - Wszystko Powoli Wraca do Normy ?

Aria obudziła się, spojrzała na zegarek. Było już południe. Zdziwiona, że jej ubrania są rozpakowane, a kosmetyki na stole podniosła się z łóżka. Minęła lustro i mignęła jej postać w niebieskiej piżamie. Zbiegła po schodkach i weszła do kuchni. Na stole była koperta z jej imieniem. Usiadła przy stole i otworzyła list.

"Aria !
Ładnie to tak uciekać z domu ? Wiesz, nie przeszkadza mi to, ale mogłabyś uprzedzić. I tak Cię nie wyganiam, zostań jak najdłużej, bo nikogo tu nawet nie mam. Chociaż mieszkam tu już półtora roku to nie mam zbyt wielu znajomych. Poszedłem do pracy, bo ze mnie taki porządny chłopak, wiesz ? Pewnie teraz chichoczesz, ale taka prawda, jestem pracowity i porządny, chyba mi się awansik szykuje w robocie : ) . Dzwoniłem do Gusta wczoraj, żeby wiedzieć co się stało z moim aniołkiem, że w końcu mnie odwiedziła. I mam przekazać, że twój przyjaciel (kij go wie jak się nazywa, tak zapomniałem jak, nie wypominaj mi) przyjedzie jeszcze dzisiaj wieczorem, albo popołudniu. Więc byłabyś tak miła i ogarnęła u siebie w pokoju (tak to jest twój pokój, gdzie śpisz i nie wykręcaj się od sprzątania), albo najlepiej siebie. Zrób sobie śniadanie i nie użalaj się, muffinko nad sobą. Zrozumiałaś ? To teraz rusz dupę z tego krzesła i coś zrób : )

Twój Mike

PS. Idź zrób zakupy na obiad i zrób mi obiad, wracam o 18."

Dziewczyna mozolnie wstała z krzesła. Zostawiła kartkę na stole i poszła się umyć i ubrać. Wyszykowana wyszła z łazienki. Spojrzała jeszcze raz w lustro w pokoju. Wyglądała jakby zarwała parę nocek. Miała na sobie swoją ulubioną bejsbolówkę, fioletowe rurki i koszulkę w paski. Rozpuszczone, proste włosy. Dotknęła policzka, wyczuła bliznę. Przetarła oczy i zeszła do kuchni. Otworzyła lodówkę, było tam jedynie białe, półwytrawne wino, masło i dwa jajka, zaglądnęła do zamrażarki, tam był tylko zamrożony lód. Wzięła kluczyki ze stołu, portfel i telefon. Wrzuciła rzeczy do torebki i pojechała do sklepu. Miejscowość, gdzie mieszkała miała zaledwie dwie szkoły, przedszkole i jeden większy sklep spożywczy. Gdy weszła do sklepu przywitały ją szczere uśmiechy kasjerek. Wzięła koszyk i weszła głębiej do sklepu. 
- Mnie to nie informuje się, że jest się w jednej miejscowości co ja ? - usłyszała chłopięcy głos za plecami. Powoli się odwróciła i zobaczyła wysokiego chłopaka w skórzanej kurtce, podartych jeansach i białym T-shircie opierającego się o ścianę. Miał czarne włosy,  takie same ciemne oczy, jak dwa małe węgielki, był blady, miał malinowe usta, a jego łobuzerski uśmiech powalał dziewczyny na kolana. Aria uśmiechnęła się do niego. Podeszła i mocno się do niego przytuliła, gdy się odsuwała to on pocałował ją w policzek. 
- Bo jestem tu od - spojrzała na zegarek - jakiś dziewięciu godzin. A Ty znowu na wagarach ?
- Tak, nie miałem partnerki do wystawiania musicalu, więc dyrektor zredukował zajęcia teatralne w szkole, więc przestałem chodzić na jego zajęcia z Edukacji Dla Bezpieczeństwa.
- Bardzo mądrze, a potem ktoś nie zdaje - zaśmiała się i obróciła plecami, zaczęła iść w kierunku nabiału, chłopak zrównał z nią krok. - Stęskniłam się za Tobą, Brian ! Jejku, to już prawie rok, może i więcej odkąd się nie widzieliśmy.
- Bez przesady, zawsze mi się udaję zdać. Szkoda, że nie ma Cię tak często jak kiedyś. Moglibyśmy razem występować, chodzić na zakupy, śmiać się z ludzi, czy razem przeklinać na świat... Brakuję mi tego, Luke'owi też. Chociaż pewnie nie wiesz, że przeprowadził się do Londynu.
- Akurat wiem, bo się z nim widziałam - zaśmiała się z niego i jego pewności siebie - Też mi tego brakuję, ale to nie ode mnie zależy. Co do występowania to już raczej pani Barchetta mówiła, że my nie występujemy, a oddajemy całą duszę. Było minęło, kiepska ze mnie i aktorka i wokalistka. To nie dla mnie, wole nic nie robić. - uśmiechnęła się i włożyła ser i śmietanę do koszyka
- Sama nie wierzysz w o co mówisz. 
- Wierzę, zmieniłam się, a Ty dalej nosisz swoją kurtkę. Ja wyrosłam, a Ty dalej uciekasz z lekcji jak jakiś dzieciak, co się nie nauczył - powiedziała poirytowana
- Znowu to samo, mówiłaś to kiedy wyjeżdżałaś rok temu, dałabyś temu spokój. Po prostu moje lata to Collage i tyle. Nie zmienię tego. Sama byłaś taka jak ja, dopóki nie wyjechałaś...
- O co Ci chodzi ? To nie moja wina, że życie zmusiło mnie do zmienienia, tym kim byłam, tak ?
- Znowu to samo, no !
- Wiem, dlatego już idź, ja dokończę sobie zakupy i wrócę do domu i uznamy, że tego spotkania nie było, dobra ?
- Nie jestem na tyle dziecinny, żeby dać sobą manipulować i to młodszej - zaśmiał się
- Śmieszne, ale i tak wiesz, że ciągle się dajesz - odpowiedziała
- Wiem, co robisz dzisiaj, tak w ogóle ?
- Mój przyjaciel przyjeżdża i wracam za jakiś tydzień do domu, a co ?
- Przyjaciel ? Po prostu powiedz, że to twój chłopak. W każdym razie chciałem Cię wziąć do Limerick'u, żebyśmy przeszli się po naszym moście, zobaczysz jak to kiedyś było. Te światła, gwiazdy i my. Zupełnie jak za dawnych czasów.
- To tylko przyjaciel, dobra ? Miło, by było, ale nie mogę. Plany, sam widzisz
- Tak, przyjaciel, z którym będziesz spała w jednym łóżku, na pewno... A jutro co robisz, muffinko ?
- Debil, jesteśmy na tyle przyjaciółmi, że raczej do niczego nie dojdzie, kocham go jak brata i tyle. Jutro to się jeszcze zobaczy, pewnie zakupy z moim PRZYJACIELEM - podkreśliła
- Ze mną też tak było, do niczego, przecież nie doszło - starał się wymusić uśmiech, ale jakby sytuacja go przytłoczyła i mięśnie jego twarzy ukazały coś na kształt grymasu
- Bo nie doszło i tak to zostawiliśmy, pamiętasz ?
- Jakby do niczego nie doszło to nie wracałabyś do Londynu... 
- Wróciłam, bo musiałam i nie chciałam, żeby incydent taki jak ten wyszedł na jaw przed kimś.
- "Incydent" od kiedy ktoś używa takich słów ? Przynajmniej nie dziewczyna, którą znam.
- Widać mnie nie znasz - podeszła z pełnym już koszykiem do kasy. Wykładała produkty na taśmę, a sprzedawczyni je kasowała. Zapłaciła i nie chciała reszty. Wyszła z torbami na zewnątrz. Otworzyła samochód i wrzuciła torby.
- Znam, przynajmniej znałem...
- No właśnie. Podwieźć Cię do szkoły ? Czy gdzieś indziej, a może w ogóle ? - zapytała wsiadając do samochodu, chłopak nic nie odpowiadając wsiadł po stronie pasażera, jak już siedział w aucie dopiero odpowiedział
- Do domu, o ile jeszcze pamiętasz gdzie mieszkam - powiedział pusto
- Pamiętam... - odpaliła silnik - Daj spokój, no, nie bądź na mnie zły, za to że nie chcę, żeby ludzie wiedzieli o tym co się stało.
- Nie jestem, ale sądziłem, ale chociaż będę mógł powiedzieć Luke'owi, albo z Tobą o wszystkim pogadać, jak przyjaciele, chociaż.
- Możesz, ale nie uważasz, że to niezręczna sytuacja rozmawiać, o naszym pierwszym razie razem ?
- Czemu ? Kiedyś rozmawialiśmy o wszystkim...
- Ale raczej nie o seksie, prawda ? - zatrzymała samochód
- No i co z tego, dziękuję za podwiezienie, pani dorosła. - wysiadł z samochodu i trzasnął mocno drzwiami. Maszyna się aż zatrzęsła. Aria lekko oszołomiona pojechała do swojego domu. Otworzyła drzwi frontowe i zaczęła wnosić po kolei torby z zakupami. Gdy już nic nie zostało poszła zamknąć samochód. Zamykając już drzwi zauważyła złoty napis na drzwiach : "Pan Mike Hemphrey". Uśmiechnęła się do siebie i poszła do kuchni. Rozpakowała zakupy. Spojrzała na zegarek, była już czternasta, w każdej chwili mogła się spodziewać wizyty Niall'a. Poszła do swojego pokoju, nie było tam jakoś brudno. Zaniosła kosmetyki do łazienki, a laptop zostawiła na biurku. Teraz sypialnia wyglądała jakby obsługa hotelowa odwiedziła to miejsce. Zostało jej jedynie zrobić obiad. Zbiegła z powrotem do kuchni. Zamyśliła się chwilę. Nie wiedziała co zrobić na obiad. Jak grom z jasnego nieba przypomniała sobie, że jak i ulubionym daniem Irlandczyka jest pizza, tak i jej brat ją kochał. Zabrała się do roboty, najpierw zajęła się ciastem. Po daniu go już na blaszaną formę. Miała zabrać się za wypełnienie, ale przerwał jej dzwonek do drzwi. Umyła szybko ręce i pobiegła otworzyć. W drzwiach stał z podkrążonymi oczami Niall. Nie czekając na jego reakcje na jej widok rzuciła mu się w ramiona. Jego zmęczone ręce od jazdy samochodem przez parę godzin oplotły ją w talii. 
- Sądziłam, że nie przyjedziesz... - powiedziała przytulając się do jego klatki piersiowej
- Nie zawahałem się, ani na moment, żeby tu przyjechać. Byłaś warta każdej minuty spędzonej w drodze. Pamiętaj o tym. 
Aria opuściła ręce. Wprowadziła go do ciasnego przedsionka i zamknęła drzwi. Ściągnęła mu kurtkę i powiesiła na wieszaku, a on ściągnął buty. Poszli razem do kuchni. Chłopak usiadł padnięty na krześle. Dziewczyna nalała mu gorącej herbaty z cytryną i miodem, po czym usiadła obok niego.
- Spałeś może ? - zapytała troskliwie
- Tak, na lotnisku, jakoś do dziesiątej, potem wsiadłem w samochód i oto jestem - wziął łyk gorącej herbaty - Znowu się poparzyłem - starał się zaśmiać, ale bardziej przypominało to jakby się krztusił
- Biedny... To idź spać, mój brat wróci za jakieś trzy godziny i wtedy zjemy obiad, dobrze ? Będziesz spać u mnie, chcesz się najpierw umyć ?
- Nie, daj mi jedynie łóżko - dziewczyna zaprowadziła go do pokoju. Niall położył się w jej łóżku i zanim ona wyszła to on już zasnął. Zamknęła cicho drzwi i wróciła do robienia obiadu. Dokończyła pizzę i miała zamiar dopiero o siedemnastej dać ją do piekarnika. Teraz miała czas tylko dla siebie. Poszła do salonu i wyciągnęła się na kanapie jak kot w słońcu. Wysunęła delikatnie telefon z kieszeni i wybrała numer Harry'ego. 
- Halo, Aria ? - zapytał jej chłopak
- Cześć, Hazz. Co tam ? - zapytała beztrosko 
- Uciekłaś z domu, Niall'a też wcięło i pytasz się "Co tam ?" ? !
- No tak, a mam się rozłączyć ?
- Nie ! Dobra, twoi rodzice są spokojni, w miarę, wiedzą, że jesteś bezpieczna, przynajmniej tak myślą. A jesteś ?
- Tak, tak, a i Niall jest ze mną. Ja dzwonię, bo potrzebuje wyjaśnienia... 
- Jakiego ? - zdziwił się Anglik
- Ostatnio miałam wrażenie, że coś jest między nami nie do końca w porządku... Że nie patrzysz na mnie tak jak za pierwszym razem, że nie jestem dla Ciebie tą, no wiesz... Taką jedyną, którą kochasz...
- I ? Do rzeczy, kochanie, bo się gubię...
- Bo ja zadzwoniłam do Caroline, bo chciałam wiedzieć, co się tak naprawdę stało między wami i ona mi powiedziała, że to była ściema i, że tak naprawdę to kochałeś Cher, ale Zayn i w ogóle...
- Co ? ! Ja i Cher ? Daj spokój...
- Ale co ? Chociaż Ty mi wszystko wytłumacz... A nie...
- Co za bzdury Ci, Flack nawciskała ? Ja nigdy z Cher Lloyd nic ! To Zayn i ona, ja nic do tego nie miałem, bo my nigdy nic bliżej. Ja wtedy się tak zachowywałem, bo wiedziałem co do Ciebie Niall czuje... Wiedziałem, że też go kochasz, ale myślałem, że jak brata, chociaż teraz widać, że nie tylko...
- To nie, znaczy, ja... No ja nie wiem, on powiedział, że mnie kocha, ale nie sądzę, żeby to cokolwiek wyszło... Bo on we mnie widzi swoją siostrę, teraz to widzę, on nie chcę stałego związku. On dalej za nią tęskni, głupia jestem, mogłam z Tobą od razu porozmawiać, a nie...
- Mogłaś...
- Czyli jak jest ? 
- Nie wiem, w końcu czujesz coś do Niall'a ?
- Może...
- No właśnie... Jak wrócisz to pogadamy, zobaczymy się w domu. Cokolwiek postanowisz, pamiętaj, że Cię kocham, dobrze ?
- Pamiętam. Ja Ciebie też. - rozłączyła się.
Dziewczyna miała mętlik w głowie. Nie wiedziała co myśleć. Kochała Harry'ego, ale skoro on domyślał się, że traci ją z powodu Niall'a, to po co było to wszystko ? Niall kochał ją, ale nie widział w niej nic prócz siostry. Zbyt silne emocje nim targały, żeby teraz dać mu się zakochać w niej. Widziała jak cierpiał z powodu siostry... Niby nic, a pomimo wszystkiego nie kochał jej tak jak myślał, że kocha. Po prostu widział w niej swoją siostrzyczkę. Teraz musiała jedynie wykonać parę telefonów i wytłumaczyć zajście z panną Flack i Harry'm, porozmawiać z bratem i chłopakiem, który nie dostrzegał swoich problemów, które przysłaniał mu cały światopogląd. Poszła do pokoju, gdzie spał Irlandczyk. Przykryła go kołdrą i położyła się obok niego. Zamknęła oczy i chciała przemyśleć raz jeszcze wszystko co dzisiaj usłyszała.

Od Autorki :
Dziękuję za kochane komentarze, ale naprawdę nie widzę za dużego sensu w kontynuowaniu, bo już praktycznie koniec, wystarczy, że skończą się wakacje, a Aria stanie nad ostatecznym wyborem. Wtedy będzie koniec, więc po prostu uprzedzam : /

14 komentarzy:

  1. Nawet sie ku*wa nie waż. Przestaniesz to psać tak cie znajde i zatłuke ze opowiadanie jak i za to co miałaś zrobić w szkole. Ja tu cały czas czekam na kolejne rozdziały. Pisz dalej kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  2. :) boże jak mi się ten blog podoba!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę nie <3 Nie kończ błagam. Umrę. Załamię się :c
    Kocham tą historię xx
    Dodasz coś przez weekend ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie jestem w trakcie pisania : )

      Usuń
    2. czekam <3

      Usuń
  4. Jak ja przeżyje bez tego bloga ? Błagam , nie ! <3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieje, że jeszcze trochę to potrwa zanim się skończy xx
    No i oczywiście, że zaczniesz wtedy jakąś nową historię <3
    Masz talent do pisania c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem w trakcie pisania innego bloga, jak skończę tego, to dam wam linka do tamtego : )

      Usuń
    2. No raczej, że dasz, bo jak nie..., Już jestem ciekawa o czym będzie ten blog może uchylisz rąbka tajemnicy i nam powiesz? A jeżeli to jest tajemnica to przynajmniej powiedz, czy będzie tam ONE DIRECTION<3 Pozdrowienia XOXO R

      Usuń
  6. Świetny <3 Błagam nie końcZ TEj historii


    :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A moim zdaniem to fajnie że już kończysz no bo to już się ciągnie i cięgnie (to było bardzo miłe ciągnięcie się tej książki) wszystko się wyjaśni i wgl. nie mogę się doczekać zakończenia (:
    Powiem Ci szczerze że nienawidziłam książek do momentu kiedy zaczęłam to czytać. Bardzo Ci dziękuję, że zaraziłaś mnie miłością do czytania .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam, ale nie mam zbytnio wyboru...

      Usuń
  8. Nie koncz tego ! prosze ! czytałam wiele blogów z takimi historiami . ale ten jest wyjątkowy !!! prosze ciebie nie koncz go . zacznij jakis nowy watek . wymysl cos prosze bo to jest poprostu MEEEGAAAA !!!
    Kocham Cie za to jak piszesz ! <3
    prosze nie koncz ! ; *

    OdpowiedzUsuń